PRZEBUDZENIE.

Marian Rodak


Zrywa się z koi, zabiera to co w dniu wyjścia statku w morze dała mu ukochana dziewczyna

Mały kosmyk jej ukochanych włosów, mała damska chusteczka mokra od łez. Malutkie zdjęcie dziewczyny z warkoczami, o kolorze przypominającym mu Polskę.

Bo jej włosy są tak piękne jak jest piękny polski len.

A dziś zrywa się ze snu! Złego snu.

Wychodzi na pokład który jest zalewany huraganową falą -. Kipielą.

Trzyma te świętości które otrzymał od ukochanej dziewczyny.

Trzyma w swoich zgrabiałych dłoniach od ciężkiej pracy,

Ten mały kosmyk jej jasnych, ukochanych włosów niczym len, małą damską seledynową chusteczkę, trzyma jej zdjęcie upragnione zdjęcie.

Przecież tak prosił ukochaną o to maleńkie zdjęcie, by tam w morzu po ciężkiej pracy na pokładzie zalewanym sztormową falą mógł przed snem patrzeć na zdjęcie ukochanej.

Całował jej cudowne dłonie, bo nie śmiał całować jej usta, wymarzone usta, przypominające piękny kwiat róży

A dziś?

Trzyma te świętości w swych zgrabiałych od ciężkiej pracy dłoniach, spogląda na huraganową kipiel jakim jest dzisiaj morze.

Które przypomina chaos końca świata.

By po chwili wyrzucić za burtę statku to co było dla niego świętością symbolem miłości.

Wyrzucić w otchłaindex.htmlń tego piekielnego morza i zapomnieć o tej wielkiej miłości!

Spogląda po rozszalałym morzu to co było jego miłością, ten mały kosmyk jej świętych, ukochanych włosów, które całował tam na ławce, tam na skwerze w dzień rozstania..

Już przeklęte morze pochłonęło jego symbole świętości, miłości.

Com uczynił Boże? Krzyczy głośno w rozpaczy?

Przysięgał, że nigdy o niej nie zapomni a to, co mu dała jest dla niego świętością

Kocham ciebie. Przysięgał.

Nigdy o tobie nie zapomnę, przysięgam tobie Ukochana.

Wrócę z morza i będę modlił się do ciebie ukochana, u twoich stóp.

A dziś sen, ten przeklęty zły sen zburzył wszystko!

Zburzył jego wielkindex.htmlą miłość.

Miłość?index.html

Już nie kocham ciebie! Krzyczy tak głośno by przekrzyczeć hałas huraganu.

Boże a Czemuś mnie ukarałeś przeklętym snem!

Spogląda w gore na nie widoczne niebo.

Wykrzykuje głośno by przekrzyczeć hałas łamiących się grzywaczy sztormowej fali.

Wygraża hen komuś? – morzu!

Które dzisiaj zamieniło się w piekło.

Które dzisiaj zamieniło się w piekielna kipiel.

W chaos końca świata.

Wydaje mu się ze przez małą chwile widzi te świętości miłości.

O tam, tam na fali! O tam, tam! Krzyczy wyciągając ramiona, za póżno……

Głośno tragicznym głosem woła.

Patrz kochana! To co mi dałaś w dniu rozstania, pochłonęło to dzisiejsze piekielne morze!

A dziś ten przeklęty zły sen!

Wszystko zrujnował, wszystko poszło w otchłań morza.

Patrz! Patrz i przeklinaj ten sen!index.html

To piękno by nie powiedzieć świętości twojej miłości pochłonęło morze.

Twoje ukochane morze! A może przeklęte morze?

home